<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Maaret">
<author_1="JJS">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="8">
<date="1950-08-13">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Każda sztuka ma swoją „prowincję" — rezerwat tanich wzruszeń, uproszczonej psychologii, przesadnego gestu i sentymentalnego kultu przyrody. Uczeni w piśmie mają ją w pogardzie, ludzie mało wymagający znajdują w jej obrębie wytchnienie. Bardzo słaby artystycznie film, obraz czy książka, mogą trafiać do serc znacznie szerszej publiczności, niż arcydzieło. "Maaret" jest właśnie filmem bardzo słabym artystycznie i zarazem bardzo prowincjonalnym. Wszystko dzieje się tu według przepisów, które w sferze sztuki „stołecznej" od dawna wyszły już z użycia, jako wytarte liczmany. Próżna i samolubna kobieta musi mieć na kapeluszu ekscentryczne piórko, musi miąć nerwowo chusteczkę w dłoniach, szastać się z kąta w kąt zastawionego bibelotami saloniku i rzucać mężowi w twarz niezasłużone obelgi. Czarny charakter musi mieć cieniutki wąsik, a jego ciemne, finansowe machinacje opierają się najczęściej na kapitałach, wyłudzanych fałszywą miłością. Wszystko się zgadza. Oczywiście nieunikniony jest wstrząs, który zmusza szlachetnego bohatera do szukania samotności i śmierci, a w rezultacie przenosi go na „łono przyrody", kojące wszelki ból i dające siły do nowego żyda. Nie chciałbym, żeby poczytano mi za perwersję pewną słabość do tego rodzaju widowisk. Mają one w sobie coś rozczulającego, jak amatorskie przedstawienia, organizowane na benefis pompy strażackiej. Prostoduszni fińscy filmowcy starali się najwyraźniej, żeby dramat wypadł wzruszająco i wysiłki ich należy wziąć na serio. Niestety scenarzysta, poknocił coś w finale tak, że happy end, chociaż w zasadzie bardzo moralny, wypadł dosyć melancholijnie. Oto lapońska dziewczyna, która obdarła życiowego rozbitka swą wierną i czystą miłością, ustępuje nagle przed nieznaną rywalką. Lekkomyślna i próżna żona zjawia się niespodziewanie w sercu dzikiej tundry, ubrana w nylonową bluzkę i wiosenny kapelusik, przystrojony dla przyzwoitości czarną wstążką.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
