<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Z zagadnień chrześcijańskiego humanizmu">
<author_1="J. M. S.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="9">
<date="1950-09-03">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Świadectwo dane prawdzie powszechnej, ekumenicznej (jak mawiał Psichari), wyższej ponad daną, epokę, ale prawdzie, z której wszystkie epoki wraz z nią czerpać powinny, to przysługa oddana ludzkości. Ponieważ humanizm, przegrywa, jako zbyt wyłącznie, doczesny, wiec można ratować humanizm tylko przez podkreślenie, choćby ofiarą z życia, życiodajnych dlań założeń ponaddoczesnych". Te głębokie spostrzeżenia Mroczkowskiego zbiegają się z uwagami na temat humanizmu, które referował „Znak" w swym 28 numerze na podstawie „Etudes Camielitaines". Pojęcie humanizmu chrześcijańskiego tak popularne współcześnie, zaczyna nabierać akcentów niepokojących. Zaznacza się tendencja do przedstawiania chrystianizmu jako „szkoły szczęścia ludzkiego", tendencje do tworzenia w jego ramach „duchowości naturalnego szczęścia". Jakże wielu współczesnych pojmuje świętość jako pełne rozwinięcie osobowości we wszystkich jej wartościach, przez uczestnictwo we wszelkich dobrach pozytywnych — nie mając żadnego zrozumienia dla dobrowolnej ofiary, umartwienia i wyrzeczenia i miłości. Krzyż dla nich przestał być samym centrum miłości i radości, stał się tylko dodatkiem do życia, chrześcijańskiego, dodatkiem nieuniknionym, który należy przyjmować spokojnie i śmiało, kiedy staje przed nami, lecz który bezsensownie i nawet szkodliwie byłoby się zajmować poza tym. Sam nawet termin „humanizm chrześcijański" sygnalizuje niebezpieczeństwo uwielbienia człowieka w miejsce Boga. Czyż nie należy raczej mówić o chrystocentryzmie? Bo wszak nie o to chodzi, by Jezus był uzupełnieniem i szczytowym rozwinięciem naszego ludzkiego szczęścia, lecz o to, że On sam stanowi, już teraz na ziemi, Boską radość swych członków. Czy należy obecnie kłaść wyłączny nacisk na (bezsprzeczne zresztą) udoskonalenie człowieka przez chrystianizm, gdy tylu najlepszych chrześcijan cierpi przede wszystkim na zanik zmysłu teologicznego, gdy cnoty boskie (teologiczne) są zapoznane lub niewłaściwie zrozumiane, gdy tak mało troski i uwagi przywiązuje się do chwały bożej — co ściśle łączy się z zanikiem zrozumienia krzyża?
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
