<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Dickens po latach">
<author_1="J. M. S.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="9">
<date="1950-09-17">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Niestety, nie można tego powiedzieć o artykule A. Kirchner. Widać to jasno zwłaszcza tam, gdzie autorka przeprowadza analizę „Klubu Pickwicka", dziwnie niezdecydowaną i wewnętrznie sprzeczną. Oto naprzód stwierdza, że nie można w tym utworze za burżuazyjnymi badaczami literatury upatrywać wyłącznie beztroskiej humoreski i igraszki wrodzonego humoru pisarza, że poza arcydziełem humoru kryją się szerokie perspektywy bystro patrzącego na świat realisty, że Dickens wreszcie stanął jednak w tej powieści na pozycjach nie tyle łagodnego malarza obyczajów, ile przede wszystkim drapieżnego, lecz bardzo zakonspirowanego satyryka. Ze złośliwą satysfakcją — pozornie utwierdzając czytelników w mniemaniu, jakie bohaterzy mają sami o sobie — zdemaskował fałszywe pozory. Przedmiotem zjadliwej satyry stały się grzechy główne: snobizm, obłuda i zarozumialstwo. Pan Pickwick i jego przyjaciele — mimo dobrodusznych zastrzeżeń Dickensa — stanowią galerię sybarytów, próżniaków, głupkowatych, snobistycznych pozerów. Tymczasem w dalszym ciągu pokazuje się, że autorka właśnie „Klubowi Pickwicka" ma szczególnie dużo z socjalistycznego punktu widzenia do zarzucenia, że zachwiewa sama przytoczone powyżej twierdzenia. Nie podoba się jej więc, że pan Werdle, właściciel ziemski cieszy się pełną sympatią Dickensa... Opis uroków wiejskiego życia w starym dworze jest jedną z niewielu partii książki pozbawionych zupełnie kpiącej ironii. Autor z głębokim rozczuleniem unosi się nad zdrową i szczęśliwą atmosferą, panującą w tym domu, który uważa za twierdzę angielskości, starych dobrych cnót i obyczajów. Stwierdza całej, że już w połowie pierwszego tomu pan Pickwick ulega w naszych oczach gwałtownej przemianie... Mądry sługa, Sam Welter, zaczyna sygnować z życzliwością postępki swego pana — Pickwickowi wyrastają anielskie skrzydła i blask aureoli zaczyna promieniować z łysej głowy. Zacny filozof jest rentierem...
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
