<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Polacy w bitwie o Brytanię">
<author_1="Janusz Kędzierski">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="9">
<date="1950-09-17">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Otwierają do nas ogień Jakby ktoś w noc świętojańską tysiące ogni zapalił. W dole, nie dosięgając naszej wysokości, setki czerwonych, białych, zielonych, pomarańczowych pocisków tryska w powietrzu, tworząc żywą mozaikę barw. Rzadziej, gdzieś w głębi, poprzedzane potężnym błyskiem, odrywają się wielkie, białe kule, które zdają się biec całkiem wolno w naszym kierunku. Mijają nas i pękają gdzieś wysoko. To ogień ciężkiej artylerii. Spośród tego wyrasta potężny las reflektorów, których smugi, jak konary drzew wiatrem kołysane, chwieją się dziwnie nieregularnie na wszystkie strony. Naprowadzam pilota: trochę w prawo... spoziomuj maszynę... w prawo... spoziomuj...! spoziomuj... Dobrze. Uwaga, bomby! Na tle białych smug reflektorów ciemne, grube sylwetki bomb gonią jedna drugą. Walą w dół i nikną w szarej otchłani. Żeby mnie tylko znowu nie oświetlili, jak będą wybuchać. Żebym mógł widzieć... żeby trafiły... żeby... bach, bach, bach.... Rząd pomarańczowych blysków-wybuchów przecina basen portu. W tej chwili za moimi plecami odzywa się karabin maszynowy. To radiotelegrafista „poganiał kota" po reflektorach. Z głębi lądu mrugają przyjaźnie światła orientacyjne — bikony. Kto chociaż raz zmęczony wracał w nocy z wyprawy bombowej, ten wie, że bikony mrugają naprawdę przyjaźnie. Zwłaszcza między nimi jest jeden, o którym wielu z nas marzy przez długie nocne godziny, wlokąc się gdzieś nad ogromną przestrzenią kontynentu lub Morza Północnego. To światło własnego lotniska. Walka powietrzna w dniu 15.9.1940: Lokuję spadochron w maszynie, sprawdzam kabinę, potem siadam jak inni w fotelu i staram się wyglądać jak inni — znudzony i senny. Przeglądamy stare tygodniki, ktoś czyta książkę, ktoś pisze list, czterech gra w karty. A ja siedzę i dziwię się, jakim cudem zaawansowałem na tę pozycję jakim cudem dostałem się do tego grona prawdziwych myśliwców.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
