<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article=""Igraszki uczonego dowcipu"">
<author_1="Wacław Rola">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="10">
<date="1950-10-01">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
„Napisałem oto książkę publicystyczną, pierwszą w życiu. Jest to pamiętnik lektury. Pragnąłem z garści kamyków ułożyć mozaikę"... — zwierza się Tadeusz Borowski na wstępie swego nowowydanego tomu essayów. Czy jednak naprawdę metoda pisarska Borowskiego jest metodą publicystyczną? Przecież jednym z głównych zadań publicystyki jest informowanie, referowanie zagadnień, czego śladów nie znajdziemy w essayach Borowskiego, który nawet pisząc o książkach zagranicznych, prawie nie znanych w Polsce, ogranicza się przeważnie do podania cytatu, bądź — jeszcze częściej — z miejsca rusza do ataku i od pierwszej chwili przybiera względem tworzywa postawę aktywną: albo je akceptuje, albo potępia. Ponadto — jak słusznie stwierdził swego czasu w „Kuźnicy" Ryszard Matuszewski — żaden dobry publicysta nie przedstawiłby czytelnikom rzeczy zaczerpniętych „z drugiej ręki", rezygnując z samodzielnej obserwacji, lecz pokusiłby się o własne „podmalowanie tła" pod systemat wniosków i dedukcji. Tak więc wypadnie nam ustalić, że w wypadku „Opowiadań" Borowskiego nie mamy do czynienia z publicystyką sensu stricto, czego bynajmniej nie zmienia fakt, iż większość zebranych w tym tomie essayów drukowały uprzednio różne czasopisma. Jedyne bodaj „Polowanie na lisy" ma charakter publicystyczny, ale i na nim zaznaczyło się wyraźnie „drapieżne" podejście Borowskiego do tematu. Cała jego książka — to napisany z dużym talentem i swadą „pamiętnik lektury", ów intymny i sankcjonujący całkowity subiektywizm twórcy, wszystkie jego przekory i kompleksy, gatunek literacki „notatek pisarza", dość rzadko uprawiany w Polsce, częstszy w literaturze angielskiej. Borowski, sypiący gęsto aforyzmami, dysponujący rasowym esprit de riposte, czuje się doskonale na tym żonglerskim, mozaikowym — jak to sam określa — gruncie. Gdyby więc jednym zdaniem określić jego ciekawą książkę, trzeba by powtórzyć za nim samym tytuł, jaki nosiło wydane przed półtora wiekiem dzieło krakowskiego proboszcza katedralnego, ks. Wacława hr. Sierakowskiego: „Igraszki uczonego dowcipu".
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
