<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Obrazki z sennej doliny">
<author_1="Anna Sokołowska">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="10">
<date="1950-10-15">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Zakliczyn. Białe miasteczko w dolinie Dunajca, o trzy godziny jazdy autobusem z Krakowa. Niskie, poranne słońce uplastycznia kocie łebki i tonuje zieleń murawy: rynek. Obok ratusza św. Florian pod przesadnie grubymi kolumnami kapliczki. Naokoło szeroko rozrzucony wieniec małych domostw. Dużo parterowych, drewnianych, pod gontem. Niektóre najwyraźniej załatwiają ostatnie rozrachunki z życiem.. Zapadłe, zbutwiałe ściany przekazały służbę dźwigania dachów zewnętrznym, słupom, imitującym podsienia. Łatanina i podpieranie odwlekają chwilę ostatecznej ruiny. Z narożników rynku wybiegają po dwie „ulice" — drogi. Oś miasta wyznaczona od wschodniej strony klasztorem reformatów, od zachodniej — kościołem parafialnym. Obydwa stare, z barokowymi hełmami wież i ołtarzami. Może i ładne — gdyby nie pstrokata polichromia kościoła reformackiego; gdyby nie pajęczyny w bocznej kaplicy parafialnego i domorosłe odnowienie ołtarzy kombinacją farbki ze złoceniami.... Może pod ręką wytrawnego konserwatora przemówiłyby mury gotycką jeszcze cegłą? Może nawet romańskim kamieniem w fundamentach? Może umiałyby jeszcze coś powiedzieć grobowe płyty, którymi tak nieopatrznie wyłożono chodnik w poprzek błotnistej drogi przed reformacką bramą? Zakliczyn jest stary, ale jego metryki tracą swoją czytelność. Jak wiele drobnych miasteczek polskich, po wielekroć płonął, odbudowywał się i żył dalej sennie, pomału, od jarmarku do jarmarku. W pamięci większości mieszkańców tradycje dochowały się blade i niedawne. Źe przebywał tu przez pewien czas Grottger, że w pobliskich Lusławicach mieszkał i malował Jacek Malczewski... Na przeciwległym — lewym — brzegu Dunajca górują nad doliną wzgórza: Melsztyn z ruiną zamku, oraz Grodzisko —- Zawada, kryjące w ziemi relikty wczesnohistorycznego słowiańskiego grodu. Z Melsztyna w pogodny dzień widać w stronie południowo-zachodniej Czchów, gdzie właśnie powstaje nowa zapora wodna; z Zawady otwiera się widok ku północy, na dymiące kominy Mościc. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
