<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Kuchnia Wita Stwosza">
<author_1="Tomasz Zych">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="10">
<date="1950-10-15">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Jeden z potrójnych doktorantów pewnego popularno-naukowego czasopisma dopatrywał się w gotyckim oknie rozetowym szczątków kultu... boga słońca. Sięgnął o dobre kilkanaście wieków za daleko — bo wystarczało przeczytać choć jeden średniowieczny hymn do Matki Bożej, nazywanej tam „różą mistyczną"... Wit Stwosz, jeden z czołowych twórców średniowiecza, jest artystą bardziej niż ktokolwiek inny związanym z życiem i rzeczywistością. Jest w ołtarzu mariackim cudna figurka opasłego opoja z niedbale przez ramię przerzuconą opończą i twardo rzeźbione twarze żołnierskie. Poczciwe, spokojne i godne twarze krakowskich mieszczek. Żylaste ręce, barczyste ciała, nieregularne nosy, spłaszczone czoła, wystające podbródki. Twarze żyjące, wymowne, pełne ekspresji. Życie przychwycone na gorąco. Bujne i realne; tak realne, że chyba nie skądinąd wyłuskiwał Stwosz modele do swego ołtarza, jak właśnie z pstrego krakowskiego tłumu. Z rynku, zza kupieckich lad, z gospód. Większość swych postaci ubrał artysta we współczesne mu stroje. Z drobiazgową ścisłością, z realizmem sięgającym granic naturalizmu rzeźbił spiczaste nosy średniowiecznego obuwia i opadające pończochy, przewieszone przez ramię torby i pstre opończe. Ten realizm, wysokiej zresztą klasy, bo przefiltrowany przez olbrzymi zasób jego talentu to dopiero jeden ze smaków jego kuchni. Zagubione w ciemnawym wnętrzu ołtarzowej szafy, zaplątane w złocone promienie glorii i same złociście połyskliwe — tkwią aniołki z bujnie, kanciasto załamanymi fałdami płaszczy. Aniołki mają skrzydła — i o dziwo! są upierzone... Od szyi aż do stóp,.. Jest wspaniały, aż fascynujący w swej brzydocie szatan z uszami i rogami bydlęcia, kłami dzika wystającymi spoza rozchylonych warg, z ohydnie krostowatymi nozdrzami i niesamowitymi ogniami w okrągłych ślepiach. I jest jeszcze drugi podobny mu czort z paszczęką przerosłą w potworny dziób i drugim, sardonicznie uśmiechniętym obliczem na podbrzuszu.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
