<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Tak zwane "natchnienie"">
<author_1="ALI">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="10">
<date="1950-10-15">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Normalny pisarz, normalny artysta podlega nieustannym fluktuacjom swego talentu i swej możności tworzenia. Z mniej lub bardziej skonkretyzowanych pomysłów, przelotnych doznań i emocji rodzą się w nim napięcia, wzrastają, dojrzewają, zaczynają komponować się w wyraźną wizję, melodię, obraz, dialektykę problemu. Twórca śledzi ze skupieniem i niepokojem ten proces, odbywający się w jego wnętrzu, wybiera, odczucia, zestawia elementy, odbywa ze sobą mozolne i długotrwałe dyskusje, czeka na jakiś sygnał, na jakiś jemu tylko wiadomy znak, że już, że okres fermentacji dobiegł końca, że można zaczynać. Oczywiście sprawą jego doświadczenia jest, czy dobrze wybierze moment. W tej dziedzinie pełno jest "falstartów", nerwowych załamań lub wynikających z kunktatorstwa czy lenistwa opóźnień. Czasem, już po zaczęciu roboty, okazuje się, że temat nie został przemyślany do końca, że wnioski, do których chciałoby w się dojść, nie wynikają z przygotowanego materiału, że obraz, który chciałoby się stworzyć, nie posiada dostatecznej podstawy w obserwacjach i przeżyciach autora. Budowa utyka i nieraz zdarza się, że trzeba od niej odstąpić — czasowo lub na zawsze. Kiedy indziej berze się pióro do ręki w chwili, kiedy autentyczny impuls już minął kiedy zainteresowane przedmiotem, zbyt długo utrzymywane w sferze marzeń, przywiędło i przestało stanowić wystarczający motor działania. Mówię to wszystko, żeby wykazać, że stan, który określamy mianem "natchnienia", biorący swój początek z nieobliczalnych, dostarczanych przez życie bodźców, nie warunkuje jeszcze powstania dzieła, jest zaledwie pierwszym popędem, puszczającym w ruch cały, skomplikowany mechanizm. Właściwe wykorzystanie tego przelotnego stanu, uczynienie z niego działającej na dłuższą metę dyspozycji twórczej jest sprawą świadomości i woli artysty, jest kwestią nie tyle dionizyjskiego upojenia, ile cierpliwości, uporu, wytrwałej j nieraz żmudnej pracy. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
