<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Rozwój dogmatów w kościele">
<author_1="Ks. Eugeniusz Florkowski">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="11">
<date="1950-11-12">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
W powyższych uwagach Wincentego z Lerynu mieści się już kwintesencja poglądu katolickiego na naturę rozwoju dogmatów. Ale nastręcza się zaraz pytanie: dlaczego właściwie pełna treść Objawienia nie uświadomiła chrześcijanom jasno i szczegółowo od samego początku, kiedy przecież całość Objawienia stanowi podstawę wiary Kościoła? Bo taką była — odpowiedzieć trzeba — wola Objawiciela. Chociaż on mianowicie, aby życie wiary Kościoła wspierało się w początkach chrześcijaństwa na całościowej wprawdzie, ale ogólnej tylko i niewyraźnej intuicji treści Objawienia. Natomiast więcej refleksyjne, szczegółowsze i wyrazistsze rozpoznawanie owej niezmiernie bogatej i tajemniczej treści miało realizować się dopiero stopniowo, na przestrzeni wieków, powodując stały rozwój życia religijnego. Dlatego to nie wszystko, co Bóg objawił ludzkości, ujawniane jej zostało z jednakową bezpośredniością i wyrazistością. Gdy jedne idee czy rzeczywistości religijne wyrażone zostały przez pośredników Objawienia wprost i wyraźnie, to inne niejasno i zawiązkowo tylko. A stąd rozpoznanie względnie wyraźne pierwszych, możliwe było w Kościele zaraz od początku (zwłaszcza olśniewanych Taktów Wcielenia oraz Odkupienia). Natomiast idee czy rzeczywistości związkowo tylko zawarte w słowach Objawienia wymagały dla swego rozpoznania i określenia wiekowej kontemplacji, dociekań umysłowych, analiz, dedukcji itp, Natchnione słowa czy formuły, w których zawarte zostało pouczenie Boże dla ludzkości, napęczniałe są tajemniczą treścią ale nie wyrażają pełni owej treści z wystarczającą jasnością. A są to przecież formuły ludzkie. Wiadomo zaś, że ludzki język nie jest zdatny do pełnego, a zarazem jasnego wyrażania w krótkich słowach nawet ziemskich idei czy treści myślowych. Nie kto inny przecież, ale sam genialny mistrz słowa, jakim był Mickiewicz, uskarżał się: „Myśl z duszy leci bystro, nim w słowach złamie. A słowa myśl pochłoną i tak drżą nad myślą, jak ziemia nad połkniętą, niewidzialną rzeką..."
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
