<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Dobrzyński i Kisiel">
<author_1="J. M. S.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="11">
<date="1950-11-19">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Prawdziwą niespodzianką były dla mnie zachwyty Kisiela nad historyczną szkołą krakowską i to jeszcze w wydaniu jej najskrajniejszego przedstawiciela — Bobrzyńskiego. Ani rusz nie mogę pojąć, w jaki sposób godzi ten reprezentatywny liberał swoją ideologię z ideologią ekscelencji Bobrzyńskiego. Bo przecież Bobrzyński to kawałek totalisty! Propagator nietolerancji podjętej świadomie i celowo przez rząd dla spotęgowania swego autorytetu, żądał zdecydowanej akcji państwa w czasie XVI-wiecznych starć religijnych (nie przesądzając zresztą wcale tego, po której należało oświadczyć się stronie, bo najwyższym dla niego argumentem była swoiście pojęta racja stanu). Etatysta, jeden chyba z największych, całe zagadnienie społeczne rozpatrywał przez pryzmat państwa, dopełniał tutaj typową pomyłkę wszystkich etatystów: utożsamiał dobro państwa z dobrem społeczeństwa. (Nawiasem mówiąc tę to właśnie koncepcję, mniej więcej sto lat temu, czołowy liberał a zarazem najgłośniejszy historyk angielski, T. Macaulay, zwycięsko druzgotał. Liberałowi Kisielowi polecam jego fascynującą książkę: „Szkice historyczne" w pięknym tłumaczeniu St. Tarnowskiego. Już sama myśl przewodnia historiozofii Bobrzyńskiego, aby rozpatrywać dzieje narodu w pierwszym rzędzie pod kątem widzenia jego państwowej katastrofy, była dla tego etatystycznego umysłu nad wyraz znamienna. Jakże znamienne jest jego pojęcie dobra społecznego. Stwierdzając z najwidoczniejszą przesadą, że w dziejach nowożytnych nie było chwili, „w której by społeczeństwo polskie okazywało posłuszeństwo swemu królowi, chętnie płaciło podatki", konkluduje: „i było przez to wielkim, potężnym, szczęśliwym". Cały Bobrzyński tkwi w tym nieporównanym zdaniu! A cóż powiedzieć o jego „nęcącym" programie, że „ukrzepienie władzy" mogliśmy wziąć od carskiej Moskwy, o jego zachwytach nad kandydaturą Iwana Groźnego jako najpolityczniejszą dla Rzeczypospolitej koncepcją! Przejmując różne opinie Bobrzyńskiego za swoje, pisze się Kisiel i na takie jego sądy, które — w moim przekonaniu - najpoważniejsze muszą budzić wątpliwości.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
