<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Upadek Scobiego">
<author_1="J. M. S.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="11">
<date="1950-11-26">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Przyczynę upadku Scobiego widzi inny krytyk, ks. dr H. Bednorz („Niedziela" nr 978), w obojętności religijnej, w pewnym zmechanizowaniu życia wewnętrznego. W takiej duszy panuje próżnia, vacuum, a ponieważ człowiek posiada zwykle wrodzony wstręt do próżni, dlatego wypełnia ją prędko i to czym trafi: tym co wzniosłe i szlachetne, jeśli się przypadkowo nasunie, lecz takie tym, co grzeszne, obrzydliwe i nikczemne, jeśli w danym momencie doń podejdzie. Człowiek przeżywa wtedy wielkie niebezpieczeństwo duchowe. Albowiem zło, które już ras wypełniło pustkę duszy, stało się cząstką człowieka, żywo doń przylegającą. Człowiek do zła, które raz nim, owładnęło, tak się przyzwyczaił, ze wydaje mu się, iż inaczej być już nie może. I na poparcie tej charakterystyki cytuje ks. Bednorz słowa Scobiego: Jestem taki pusty, czuję się taki wyjałowiony. Na inną słabość Scobiego, na jego fałszywy humanitaryzm zwraca uwagę W. Żukrowski w „Dziś i Jutro" (nr 242): Scobie nie chce nikogo skrzywdzić, pragnie oszczędzić bliźnim cierpienia. Motorem jego działania jest litość, ale litość ogromnie ziemsko pojęta; ona wpędza go w sytuacje bez wyjścia i spycha na dno. Litościwy policjant — to brzmi prawie humorystycznie, a jednak widzimy go przy urzędowaniu, towarzyszymy mu w walce z przepisami i sumieniem. Właśnie dlatego, że jest policjantem, nie znajduje dla siebie miłosierdzia, osądza się i skazuje odmawiając prawa łaski. — Tutaj mała dygresja. P. Jasienica („Dziś i Jutro" nr 246) widzi właśnie w tym fakcie artystyczne potknięcie się Greene'a — psychologiczne nieprawdopodobieństwo. Bohater powieści, Scobie, to chrześcijanin o buddyjskim zabarwieniu. Wiadomo powszechnie, że w buddyzmie głównym nakazem w stosunkach między istotami żyjącymi jest litość. Istnieje legenda, ze Budda oddał własne ciało na pokarm dzikiemu zwierzęciu, zdychającemu z głodu. Motywem postępowania Scobiego jest też właśnie litość. A Scobie jest — policjantem. I to od wielu lat.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
