<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Walka o Stalinograd">
<author_1="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="11">
<date="1950-11-26">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Dramat strategiczny — tak można by określić ten na pół dokumentalny film wchodzący w skład wielkiej serii wojennej. Akcja frontowa i praca sztabów, przeplecione i uzupełniające się wzajemnie, wyjaśnione dodatkowo mapami i szkicami, zarówno ilustrują z wielką precyzją taktyczny przebieg tej gigantycznej operacji, jak i udostępniają jej ludzki, emocjonalny klimat. Także ukazanie jednej z najbardziej przełomowych bitew historii stwarza przesłanki nowego, batalistycznego stylu w filmie. Tradycyjny sposób przedstawiania wydarzeń wojennych polegał na rzutowaniu psychologii głównych postaci na tło dramatycznych zmagań frontowych. W „Bitwie stalingradzkiej", zgodnie z zasadami realizmu socjalistycznego, zaakcentowało się podejście historyczne i epickie. Nawet sylwetki polityków i wodzów są ta przede wszystkim eksponentami sił i idei zaangażowanych w konflikcie. Oczywiście założenie takie kryje w sobie niebezpieczeństwo pewnej schematyzacji typów. Zasługą realizatorów jest, że niebezpieczeństwa tego uniknęli — z jednym wszakże wyjątkiem. Wyjątkiem tym jest postać Hitlera. Człowiek ten niewątpliwie był psychopatą i niewątpliwie posiadał odrażające cechy fizyczne zwyrodnialca, ale jako sprawca światowej rzezi, jako inicjator nieprzeliczonych kłamstw i bestialstw był na pewno bardziej groźny niż śmieszny. Tymczasem w „Bitwie stalingradzkiej" widzimy go jako groteskowego pajaca, miotanego spazmami nieodpowiedzialnej furii, na które widownia reaguje śmiechem. Bardzo łatwo jest zrozumieć pokusę takiego właśnie przenicowania koszmaru, ale w rzeczowym i bardzo poważnym tonie całego obrazu takie odrębne ujęcie jednej postaci wprowadza rażący i nie dość umotywowany dysonans. Rzuca się to tym bardziej w oczy, że sylwetki dowódców niemieckich wojsk frontowych potraktowane zostały zupełnie realistycznie. Szczególnie udany jest portret generała v. Paulusa. Nie uciekając się do psychologicznych analiz, stosując niezmiernie oszczędne środki ekspresji, pokazano tu prawdziwego człowieka i prawdziwy dramat dobrego fachowca w służbie złej i źle rozgrywanej sprawy.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
