1999 r. Nie życzę tego, żeby nas młodzież i dzieci mogły za kilkanaście lat źle ocenić.

Reasumując, proszę państwa, całym sercem popieramy reformę ustroju szkolnego, popieramy przedłożony państwu projekt reformujący edukację. Serdecznie dziękuję za uwagę. (Oklaski)

Marszałek

Dziękuję bardzo.

Pani poseł Krystyna Łybacka w imieniu klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Proszę, pani poseł.

Poseł Krystyna Łybacka

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Zanim przejdę do przedstawienia stanowiska klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej wobec omawianego dziś projektu ustawy, chciałabym krótko odnieść się do wystąpienia mego szanownego przedmówcy. Panie pośle, w pełni zgadzam się z tym, że debaty sejmowe prócz różnorakich innych aspektów winny mieć także charakter edukacyjny. Pod jednym wszakże warunkiem, że mają walor merytoryczności. W innym przypadku być może byłoby lepiej, gdyby w ogóle się nie odbywały w obecności opinii publicznej.

Chciałabym również wyjaśnić, że jedynym powodem, dla którego klub Sojuszu Lewicy Demokratycznej zgłaszał wniosek o przesunięcie tej debaty, był fakt, że sprawozdanie włożono do skrytek 30 grudnia. Jak państwo wiecie, komisja długo obradowała 29 grudnia. Oznaczało to fizyczne otrzymanie do rąk tych sprawozdań 4 stycznia. Uznaliśmy, że problematyka jest zbyt ważna, aby zapoznawać się z nią tak krótko. Był to więc powód merytoryczny i nie było żadnych innych podtekstów.

A teraz przechodzę do istoty naszej dzisiejszej debaty. Niewielka objętościowo ustawa o niepozornym tytule: Przepisy wprowadzające reformę ustroju szkolnego jest niezwykle brzemienna w skutki. Jej przyjęcie zdecyduje o wprowadzeniu od września tego roku strukturalnych zmian w polskim szkolnictwie, zmian w wyniku których będziemy mieli 6-letnią szkołę podstawową, 3-letnie gimnazja i pogimnazjalne licea. Te zmiany strukturalne stworzą jednocześnie złudzenie, że oto rozpoczynamy reformę systemu edukacji. Tymczasem konieczna jest autentyczna reforma szkolnictwa w Polsce. Wszak u progu nowego tysiąclecia ludzkość stoi przed jednym z największych wyzwań, jakie stwarza cywilizacja informacyjna. System edukacji musi wychować człowieka zdolnego do funkcjonowania w nowej cywilizacji, przygotowanego do posługiwania się nowoczesnymi mediami i technikami informacyjnymi, ale równocześnie zachowującego całą człowieczą wrażliwość.

Innym wyzwaniem dla nas Polaków jest proces integracji z Europą. Wschodząc do struktur wyżej od nas rozwiniętych gospodarczo, nie możemy pozbawić się możliwości bycia partnerem. Musimy być konkurencyjni, a to oznacza ­ dobrze wyedukowani, władający kilkoma językami. To są wielkie edukacyjne zadania. Ich realizacja może nastąpić tylko w wyniku wprowadzenia nowych odważnych programów.

Panie i Panowie Posłowie! Między nami nie ma sporu o to, czy należy reformować system edukacji, nas różni jedynie odpowiedź na pytanie, jak reformować. Nasze wątpliwości i obawy budzą przede wszystkim planowane sposoby realizacji wspólnych przecież celów, jakimi są wyrównanie szans edukacyjnych, upowszechnienie wykształcenia średniego, poprawa jakości kształcenia. Wprowadzenie reformy jednakże uzależnione jest nie tylko od mniej lub bardziej szlachetnych intencji reformatorów, ale w dużej mierze od dobrego zdiagnozowania stanu polskiej oświaty, a polska oświata niestety charakteryzuje się rosnącymi nierównościami edukacyjnymi, z jednej strony będącymi skutkiem wzrostu różnic społecznych, z drugiej zaś kolejnych programów oszczędnościowych, w szczególności tych z początku lat dziewięćdziesiątych. Drastyczne obniżenie liczby bezpłatnych dodatkowych zajęć pozalekcyjnych dotknęło przede wszystkim dzieci z rejonów biednych i zaniedbanych kulturowo. Jednocześnie nastąpił ogromny wzrost możliwości kształcenia dzieci zamożnych mieszkańców dużych miast, bo tam przecież powstała duża liczba ekskluzywnych szkół prywatnych.

Panie i Panowie Posłowie! Gimnazjum w dużym mieście i w małej biednej gminie ma tylko wspólną nazwę, ale nadal jest zróżnicowanie. Nadal nie będą wyrównywały się szanse edukacyjne. A na starcie reformy te szanse będą się pogłębiać. Czy państwo wyobrażacie sobie, że biedna gmina jest w stanie tak samo doposażyć gimnazjum jak gmina bogata? Zauważmy także, że to nie duże miasta, ale małe gminy, te samorządy, które są jednostkami na terenach o rzadkim zaludnieniu, będą zmuszone łączyć się w związki i powoływać jedno gimnazjum dla kilku gmin. Zauważmy, w wieku 12 lat wydłuża się droga dziecka do szkoły. I to właśnie dziecka z tych obszarów, które już niestety płacą za nierówności edukacyjne. Poza tym, panie ministrze, sądzę, że pan to także potwierdzi, te pomarańczowe gimbusy mogą być dowolnego koloru ­ kolor jest obojętny. I wiosną, i jesienią jeżdżąc po wiejskich drogach, szybko będą, niezależnie od wyjściowego koloru, szare i zabłocone. Natomiast zimą może się zdarzyć, że w ogóle nie przejadą. Wystarczy sięgnąć do doświadczeń sprzed paru tygodni, kiedy drogi lokalne były po prostu nieprzejezdne.

By gimnazjum mogło stać się środkiem do wyrównania szans edukacyjnych, musi przede wszystkim być spełniony jeden warunek. Muszą być finanse na nowe inwestycje, na nowe drogi, na doposażenie tych gimnazjów w komputery, w pomoce dydaktyczne. Dopiero wówczas będziemy mogli mówić o tym, że jest to element wyrównywania szans edukacyjnych.

Tymczasem nad ustawą prawdy, jaką jest budżet, dyskutowano w tej Izbie nie dalej jak wczoraj. Pan przewodniczący Goryszewski w swoim bardzo rzetelnym sprawozdaniu w pakiecie reform, znajdujących odzwierciedlenie w zapisach budżetu, nie wymienił reformy systemu edukacji. Jako człowiek świetnie znający Prawo budżetowe, doskonale wie bowiem, że tylko te zamierzenia, które znajdują odzwierciedlenie w pozycjach budżetu, mogą być naprawdę zrealizowane.

Panie Ministrze! Przecież pan przewidział w przyszłorocznym budżecie, mówię o pana projekcie, na pokrycie skutków wdrożenia reformy zaledwie 96 mln zł. Te środki miały pokryć ­ i to nie w pełni, a częściowo ­ płace dyrektorów gimnazjum, kształcenie nauczycieli, dowożenie dzieci do szkół, płace egzaminatorów. Jednocześnie, panie ministrze, pan się zgodził na to, żeby w przyszłorocznym budżecie oświaty, w budżecie, który ma być budżetem reformy, obniżyć nakłady inwestycyjne o 80%. Zatem tylko 1/5 nakładów ubiegłorocznych jest przewidziana na inwestycje oświatowe w roku przyszłym. Mało, zrezygnowano z rezerwy na parytetowe dofinansowanie gmin w inwestycjach oświatowych. Zrezygnowano z rezerwy na remonty i zakup pomocy dydaktycznych.

