{\rtf1\ansi\ansicpg1250\cocoartf1504\cocoasubrtf830
{\fonttbl\f0\fswiss\fcharset0 ArialMT;\f1\froman\fcharset0 Times-Roman;}
{\colortbl;\red255\green255\blue255;\red0\green0\blue0;}
{\*\expandedcolortbl;;\cssrgb\c0\c0\c0;}
\paperw11900\paperh16840\margl1440\margr1440\vieww10800\viewh8400\viewkind0
\deftab720
\pard\pardeftab720\sl460\sa133\partightenfactor0

\f0\fs34\fsmilli17333 \cf2 \expnd0\expndtw0\kerning0
\outl0\strokewidth0 \strokec2 Bia\uc0\u322 e pa\u322 ace su\u322 tana k\u261 pi\u261  si\u281  w morzu, podobne do zakl\u281 tej kr\'f3lewny; miesko\u324 czonemi tarasami pi\u281 trzy si\u281  amfiteatr dom\'f3w, gmach\'f3w, \u347 wi\u261  ty\u324 , wytryskuj\u261 cy w niebo wie\u380 yczkami minaret\'f3w ogrody pn\u261  si\u281  po zboczach i k\u322 ad\u261  smugi zieleni na bia\u322 e grupy dom\'f3w. Przez dwa dni, sp\u281 dzone w mie\u347 cie, przebywamy je doro\u380 k\u261  we wszystkich kierunkach. Sto razy zatrzymuj\u261  nas na no\u347 cie, dziel\u261 cym jedn\u281  cz\u281 \u347 \u263  Konstantynopola od drugiej, ka\u380 \u261 c za ka\u380 d\u261  raz\u261  p\u322 aci\u263  za przejazd. Zwiedzamy kilka meczet\'f3w, podziwiany surow\u261  i such\u261  wspania\u322 o\u347 \u263  \u346 wi\u281 tej Zofii. By stopy niewiernych nie kala\u322 y \u347 wi\u281 tego przybytku, nadziewamy w przedsionku jakie\u347  trepki, p\u322 acimy za t\u281  przyjemno\u347 \u263  dwa franki od osoby i wchodzimy wreszcie do \u347 wi\u261 tyni. Wog\'f3le straszne zdzierstwo kwitnie w hotelu, w sklepach, wsz\u281 dzie, gdzie poznaj\u261  nie\u347 wiadomego obyczaj\'f3w miejscowych podr\'f3\u380 nika. Rzecz to jednak zwyk\u322 a; wsz\u281 dzie i zawsze nak\u322 adaj\u261  haracz na cudzoziemca. Ludzie Wschodu pobieraj\u261  go przynajmniej z wielkim wdzi\u281 kiem i krasz\u261  bezczelny wyzysk tak kwiecistemi frazesami, \u380 e i \u380 alu do nich \u380 ywi\u263  niepodobna Przedsmak Teheranu daj\u261  nam okropne psie koncerty, wskutek kt\'f3rych noc\u261  oczu zmru\u380 y\u263  nie mog\u281 . Z czasem przyjdzie przyzwyczajenie; obecnie przygn\u281 biaj\u261 ce robi wra\u380 enie wycie tysi\u261 cznych g\u322 os\'f3w i sam widok tych n\u281 dznych, wyrudzia\u322 ych w\u322 \'f3cz\u281 g\'f3w, gromadami zalegaj\u261 cych chodniki,
\f1\fs24 \
\pard\pardeftab720\sl440\sa133\partightenfactor0

\f0\fs32 \cf2 Z Konstantynopola czeka nas przeprawa morzem do Trebizondy; dalsz\uc0\u261  podr\'f3\u380  wyobra\u380 amy sobie w najfantastyczniejszych barwach. Wiemy \u380 e pojedzimy przez Erzerum i Bajazyd, \u380 e widzie\u263  b\u281 dziemy Ararat, \u380 e gdzie\u347  przer\u380 niemy Araks, i Eufrates, lecz o sposobach przebycia tej drogi staramy si\u281  nie my\u347 le\u263 . Jako\u347  si\u281  Wszystko urz\u261  dzi. Nie byliby\u347 my Polakami, gdyby\u347 my rz\u261 dzili si\u281  inn\u261  filozofi\u261 . Statek \'84Odyssos\'94 w trzy dni dostawi nas do Trebizondy. Zwolna przesuwamy si\u281  przez Bosfor ku brzegom Ma\u322 ej Azyi, wzd\u322 u\u380  kt\'f3rych wci\u261 \u380  p\u322 yn\u261 \u263  b\u281 dziemy. Ostatniem spojrzeniem obejmuj\u281  urocze mia sto; d\u322 ugo jeszcz\u281  widz\u281  bia\u322 y pa\u322 ac, schodz\u261 cy w morze marmurowemi schodami Fala jest ciemna, lecz kryszta\u322 owo przezroczysta; w powietrzu le\u380 y spok\'f3j i cisza, najmniejszy podmuch Wiatru nie m\u261 ci w\'f3d powierzchni. Wybrze\u380 a Ma\u322 ej Azyli niczem nie poci\u261 gaj\u261  wzroku: nagie s\u261  i skaliste, wieje od nich grobowa mewota Przystajemy po raz pierwszy przy ma\u322 ej mie\u347 cinie Ineboli; w par\u281  godzin p\'f3\u378 niej widzimy zda la Sinope, staro\u380 ytn\u261  koloni\u281  greck\u261 . Niebo wci\u261 \u380  czyste i morze bez ruchu, mn\'f3stwo ryb lataj\u261 cych miga, w powietrzu. Zatrzymujemy si\u281  po raz drugi przy Samsu mie, miejscowo\u347 ci s\u322 ynnej na ca\u322 y \u347 wiat ze swych tytoni\'f3w.
\f1\fs24 \
}