Anton Czechow


Fatalna wizyta


 Goguś wpada do domu, w którym przedtem nigdy nie był. Przyszedł złożyć wizytę... W przedpokoju spotyka dziewczynkę lat szesnastu w perkalikowej sukience i białym fartuszku.
 — Zastałem?
 — Owszem.
 — Hm... Wisienka! I pani w domu?
 — Tak jest — odpowiada dziewczynka, rumieniąc się bez powodu.
 — Mm... migdałek, szszszelmutka! Gdzie położyć kapelusz?
 — Gdzie pan chce. Proszę mnie puścić! Dziwne...
 — No, czegóż się rumienisz? Też!... Przecież cię nie zjem...
 I Goguś klepnął dziewczynkę rękawiczką po biodrze.
 — Widzisz ją! A niczego sobie! Nie brzydka! No idź, zamelduj!
 Dziewczę sponsowiało, jak mak i uciekło.
 — Jeszcze za młoda! — stwierdza elegant i wchodzi do salonu.
 W salonie — spotkanie z panią domu. Siadają, gawędzą...
 Po pięciu minutach przez salon przechodzi dzieweczka w fartuszku.
 — Moja starsza córka — mówi pani domu, wskazując na sukienkę perkalikową.
 Tableau.
