W pewne wakacje, myślę, że to było około dwanaście lat temu, może trzynaście, byłam z rodzicami najpierw na wakacjach za granicą, potem postanowiliśmy pojechać nad polskie morze. Był to w sumie mój pierwszy raz, jak pojechałam tam na wakacje, więc bardzo się cieszyłam. Niestety, kiedy dojechaliśmy na miejsce naszego noclegu ukazały nam się bardzo stare zniszczone domki, które w ogóle nie miały ogrzewania, pościel była bardzo cienka, brudna, wszyscy byliśmy w totalnym szoku. Bardzo nam się nie spodobały warunki, w których mieliśmy mieszkać przez najbliższy tydzień. Była to… było to Pobierowo, miejscowość, no no totalnie turystyczna, nie było tam w sumie innych atrakcji niż morze i stragany z różnymi pamiątkami i drogie restauracje. W pierwszym dniu, no stwierdziliśmy, że okay, nie będziemy się poddawać, prześpimy się w tych domkach. Świeciło słońce, było w miarę ciepło, nawet się wykąpaliśmy w morzu. Niestety dzień później nadciągnęła straszna ulewa, która trzymała się przez najbliższy tydzień, czyli właściwie przez cały wyjazd mieliśmy bardzo złą pogodę. Mój brat był wtedy bardzo mały, miał może trzy miesiące, więc moi rodzice bardzo bali się nocowania w tym domku, bali się, że mój brat się rozchoruje, bo przecież to było niemowlę. No ale i tak zostaliśmy, kupiliśmy koce, nową pościel i też tam poznałam dość sporo dzieci, które bawiły się razem ze mną w jednym z domków. Pamiętam, że graliśmy w Chińczyka i to była jedyna gra, w którą graliśmy, bo tylko tą grę mieliśmy. Na dworze, no, niestety nie mogliśmy przebywać, bo ciągle padał deszcz i w sumie tak minął mi tydzień wakacji nad morzem. Były to moje pierwsze i ostatnie wakacje nad polskim morzem, ale wspominam je w sumie dość dobrze jak na to, że było to no dwanaście, trzynaście lat temu.