Dzieciństwo w Polsce kojarzy się z dzieciństwem spędzonym na zewnątrz, na dworzu. Wielu ludziom kojarzy się na pewno z trzepakami, na których dzieci wykonywały różne akrobacje. Dlatego też na wielu podwórkach stała wielka okrągła piaskownica, gdzie wszyscy się bawili. Często nadjeżdżał samochód z lodami, który grał swoją charakterystyczną muzyczkę. Wtedy wszystkie dzieci odrywały się od zabawy i biegły jak najszybciej do furgonetki z lodami, nawet nie po to, żeby kupić te lody, tylko żeby popatrzeć, porozmawiać z tym panem, podziwiać lody. Mama często wołała z okna na obiad, wtedy dzieci się rozchodziły. Też wołało się o picie z balkonu, mama się wychylała i rzucała butelkę picia. Wszystko po to, żeby tylko nie wracać do domu, żeby jak najdłużej być na dworzu, na podwórku. A kiedy nadchodził wieczór i trzeba było wracać do domu, to nikt nie chciał do niego wracać. Wszystko działo się na podwórku i nikt nie chciał siedzieć w domu.